O mnie Lista
maratonów
Siedem
kontynentów
Marathon
Majors
Stolice
europejskie
Galerie
i relacje
Robert Celiński - relacje z maratonów
24.08.2015
Próba wejścia na Rysy ze strony polskiej
Droga przejścia: Palenica Białczańska -> Bula pod Rysami (czerwony szlak) i z powrotem

Trasa zmierzona przy pomocy aplikacji RunCalc

Trasa z Palenicy Białczańskiej - idziemy Doliną Białki
Fragment mapy wydawnictwa Compass - okolice Rysów

W weekend 22-24 sierpnia 2015 zrobiliśmy sobie niezłą masakrę. W sobotę wybiegliśmy ze Spajkiem na Wysoką (najwyższy szczyt Pienin) oraz Turbacz (najwyższy szczyt Gorców). W niedzielę rano pojechaliśmy do Zakopanego, gdzie wybiegliśmy na Kasprowy Wierch w ramach Alpejskiego Wyzwania RunCalc, a potem kontynuowaliśmy wycieczkę: Kopa Kondracka -> Dolina Kondratowa -> Kalatówki. Zwieńczeniem wyjazdu miało być zdobycie Rysów w poniedziałek (wzięliśmy urlop). Pogoda zapowiadała się niezła - niewielkie zachmurzenie. Kiedy dojechaliśmy do Palenicy Białczańskiej, było jeszcze zupełnie ciemno. Auto zostawiliśmy na parkingu obok innych, których było pewnie ze 30. Wystartowaliśmy przed 5:00.

Przez 9 km do Morskiego Oka trasa jest strasznie nudna. W przeważającej części prowadzi asfaltem, nie ma z niej specjalnych widoków. Dopiero przy Morskim Oku robi się przyjemnie, ale pod warunkiem, że jesteśmy tam wcześnie rano. Potem Morskie Oko jest oblegane przez setki turystów.

Obiegliśmy Morskie Oko z jego lewej strony (nieco krótszy szlak) i wspięliśmy się pod Czarny Staw pod Rysami. Ten również obiegliśmy z lewej strony (tutaj nie ma alternatywy) i rozpoczęliśmy wspinaczkę pod Rysy. Było ciężko, ale bez trudu wyprzedziliśmy kilku turystów. Kondycję mieliśmy jak zawsze dobrą, ale niestety, pogoda tego dnia nie dopisywała - Rysy przez cały czas było przesłonięte chmurą. Kiedy doszliśmy do pierwszego łąńcucha, stwierdziliśmy, że dalsza wspinaczka nie ma sensu, a może być niebezpieczna. Nie zobaczymy widoków na szczycie, a tylko możemy sobie zrobić krzywdę. Podjęliśmy decyzję o wycofaniu się i powrocie.

Mimo kiepskiej pogody, na Rysy wybierało się jednak sporo turystów, których mijaliśmy w drodze powrotnej. Zrobiliśmy trochę zdjęć, a w schronisku zatrzymaliśmy się na kawę (niestety z torebki) i ciastko (to tylko ja - Robert ;-)). Droga powrotna asfaltem była jeszcze nudniejsza niż rano, a do tego panował tu już spory tłok i trzeba było też przepuszczać dziesiątki bryczek. Na wielu turystów siedzących wewnątrz patrzyłem z wyrzutem, bo wyglądali na zdrowych ludzi i nie mieli ze sobą małych dzieci. Cóż konie się męczą, paniska siedzą. W Palenicy Białczańskiej spytałem fiakra, ile taka przyjemność kosztuje - 50 PLN od osoby. Parking był cały zawalony, do tego mieliśmy trudności, żeby z niego wyjechać (non stop podjeżdżały busiki i tworzyła się kolejka do biletów). Na parkingu nikt nie chciał od nas zapłaty, dopiero na końcu drogi niedaleko Łysej Polany stał jakiś młody chłopak. Wziął od nas 20 PLN, przykleił jakąś badziewną naklejkę bez napisu na przednią rejestrację (potem ciężko było to zdrapać) i powiedział, że możemy jechać. Kiedy Anulka poprosiła o paragon fiskalny, odpowiedział, że kierujący ruchem na Łysej Polanie nam wyda. Kiedy tam dojechaliśmy, facet nie miał terminala i stwierdził, że jak chcemy rachunek, to trzeba wjechać na parking i tam gdzieś ktoś nam wyda kwitek. To wspaniale, bo potem przez 5 minut staliśmy w korku, bo jakieś auto wyjeżdżające z parkingu zablokowało drogę. Z przyjemnością wjechałbym na ten parking, szukał parkingowego, poprosił o kwitek, a potem wyjeżdżał stamtąd przez kolejny kwadrans. Generalnie, nie podobało nam się w tej okolicy i długo nie planujemy tu wrócić.

Choć nie zdobyliśmy szczytu Rysów do naszej kolekcji KGP, warto było zobaczyć z bliska Morskie Oko i Czarny Staw (byłem zaskoczony, że Anulka nigdy tu nie była). 6 dni później wybiegliśmy na Rysy ze Słowacji i to była super wycieczka :-)

Relacja z wybiegnięca na Rysy od strony słowackiej

Nudna droga asfaltowa do Morskiego Oka powoli się kończy...
...i osiągamy nasz cel
Zaczynamy podejście do Czarnego Stawu pod Rysami
Teraz trzeba obejść Czarny Staw z lewej strony
To dopiero początek, będzie coraz ostrzej
Blisko Buli pod Rysami
Niestety, chmura powyżej 2200 m cały czas się utrzymuje - tutaj podjęliśmy decyzję o wycofie
Przynajmniej na tym poziomie widoki były ładne
Potem pogoda zaczęła się poprawiać, ale chmura nad Rysami wisiała przez cały czas
Powrót do KGP

Powrót


(c) 2010 - 2017 Byledobiec Anin