O mnie Lista
maratonów
Siedem
kontynentów
Marathon
Majors
Stolice
europejskie
Galerie
i relacje
Robert Celiński - relacje z maratonów
12.10.2012
Wielki Kanion
Droga przejścia: South Rim (Kaibab) -> Colorado River -> South Rim (Bright Angel)

Fascynuje, imponuje, zadziwia... trudno uwierzyć, że coś takiego wyrzeźbiła natura. Chyba każda osoba, która stanęła na krawędzi tego niepospolitego dzieła natury, zadaje sobie pytanie, jak coś takiego mogło powstać... Chciałabym na początku przedstawić trochę danych, aby pokazać, z jakim gigantem mamy do czynienia:

Wielki Kanion znajduje się w USA, w stanie Arizona, na Wyżynie Kolorado, w Parku Narodowym Grand Canyon założonym w 1919 roku. W Kanionie znajduje się cały przekrój geologiczny od ery prekambryjskiej do mezozoicznej. Nigdzie na świecie nie znajdziemy tak wielu obnażonych warstw skalnych. Jest to już dostrzegalne na pierwszy rzut oka dzięki różnobarwnym warstwom. Przyjmuje się, że Wielki Kanion powstał wskutek erozji rzeki Kolorado, która na przestrzeni lat go drążyła. Ale czy tak było naprawdę? Uczeni ciągle analizują i zadają sobie pytanie jak powstała ta ogromna szczelina.

Rzeka Kolorado ma swoje źródło w Górach Skalistych i na początku swojego biegu zachowuje się normalnie. Przebiega przez Jezioro Powella, które znajduje się na wysokości 1.520 m n.p.m. Potem jednak napotyka masyw skalny i wbija się w niego drążąc szczelinę, co wydaje się wręcz niemożliwe. Ostatnio na temat powstania Wielkiego Kanionu wypowiedział się sejsmolog, Alan Levander z Rice University w Houston. Według niego Wyżyna Kolorado była niegdyś równiną poprzecinaną rzekami. Jedną z tych rzek była właśnie Kolorado, która podczas wydźwignięcia się tego płaskowyżu wyrzeźbiła w skałach dolinę. Dzięki sejsmometrom USArray możliwe było prześwietlenie litosfery pod Wyżyną Kolorado i okazało się, że aż na głębokości do 200 km znajduje się blok sztywnych skał (zwykle występują one do 150 km), który zanurzony jest w gorącej i gęstej warstwie litosfery, astenosferze. I tutaj zacytuję artykuł z Newsweek'a (marzec 2012): "Impuls przyszedł od niżej leżącej astenosfery zbudowanej z plastycznych skał. Podpłynęła ona ku górze, wdzierając się w skały kontynentu północnoamerykańskiego. Częściowo je nadtopiła, a następnie ochłodziła się, zwiększyła objętość i zesztywniała. Ponieważ jednak była gęstsza, wkrótce zaczęła opadać, pociągając ze sobą część litosfery. Ta w efekcie znalazła się na głębokości ponad 200 km, a w opróżnione przez nią miejsce znów podpłynęła magma z astenosfery, unosząc płaskowyż.". "Dwie warstwy globu zamieniły się miejscami" - komentuje badacz. Proces ten zaczął się już ok. 25 mln lat temu, ale prawdziwe wypiętrzenie się tej wyżyny rozpoczęło się ok. 6 mln lat temu.

Tym razem nasza trasa biegowa będzie przebiegać właśnie w Wielkim Kanionie. Oprócz trasy biegowej w Cinque Terre, jest to druga najpiękniejsza trasa biegowa, jaką miałam przyjemność podziwiać. Opcji biegania po kanionie jest kilka, my wybraliśmy szlak o nazwie South Kaibab Trail (w dół) oraz Bright Angel Trail (pod górę). Wycieczka będzie polegała na zbiegnięciu z południowej krawędzi kanionu do rzeki Kolorado i powrotnym wbiegnięciu na południową krawędź :-). Zwykle w górach najczęściej wbiegamy, a potem sobie zbiegamy, ale tutaj zadanie jest trudniejsze, bo czynność tę należy wykonać na odwrót, a mamy do czynienia z przewyższeniami, jak na Wielki Kanion przystało, gigantycznymi. Nasza wycieczka trwała 5 godzin i 30 minut, pokonaliśmy 32 km z sumą przewyższeń 2.946 m.

Mapka, którą zabraliśmy na trasę; kolejne zaznaczone punkty: 54. Rim Trail, 53. Ooh Aah Point, 52. Cedar Ridge, 51. Skeleton Point, 50. Tip-off, 49. Kaibab Black Suspension Bridge, 48. North Kaibab Trail, 47. Clear Creek Trail, 46. River Trail, 45. Bright Angel Silver Suspension Bridge, 44. River Resthouse, 43. Three Mile Resthouse, 42. Mile-and-a-half Resthouse; źródło: http://www.mygrandcanyonpark.com
Wczesny poranek na południowej krawędzi Kanionu - zaczynamy!

Samochód zostawiamy na krawędzi południowej w okolicach Yaki Point (są tam wyznaczone parkingi) i udajemy się dobrze widoczną ścieżką w dół kanionu - szlak nosi nazwę South Kaibab Trail. Na początku biegniemy po wygodnej, lekko opadającej w dół ścieżce.

Lecimy w dół wygodną ścieżką!

Ciężko jest patrzeć pod nogi, bo sceneria jest unikatowa i nieustannie się zmienia.

Grzbiety kanionu są niesamowite!

Trasa w dół liczy 12 km z przewyższeniem 1.469 m. Ten fragment trasy jest nadzwyczajnie panoramiczny.

Serpentyny wiją się w głąb kanionu
No to hop... ;-)
Żyć, nie umierać :-)!!!
Długi na 12 km zbieg daje się trochę we znaki, ale w końcu pokazuje się słońce

Sukcesywnie zbiegamy coraz niżej w głąb kanionu. Po drodze mijamy punkty widokowe oraz miejsca, w których można skorzystać z toalety (Skeleton Point). W końcu ukazuje nam się rwąca rzeka Kolorado. Z bliska wygląda bardzo imponująco.

Widok na Kolorado, choć do brzegu rzeki czeka nas jeszcze sporo kilometrów

Po drodze można spotkać wiele mułów, a przy okazji bardzo wiele śmierdzących bobków, które trzeba omijać (przy okazji gdyby się ktoś zgubił ,można się kierować właśnie nimi). Należy również pamiętać, że w Wielkim Kanionie to właśnie muły mają "pierwszeństwo przejazdu" i na krętych ścieżkach trzeba im grzecznie ustąpić miejsca. Wielu turystów wybiera właśnie tak sposób zwiedzania Wielkiego Kanionu.

Niektórzy turyści preferują zwiedzanie kanionu z siodła konika

Docieramy w końcu do dna kanionu, gdzie w całej okazałości możemy podziwiać rwącą rzekę Kolorado. Mijamy sympatyczny tunel i przeprawiamy się na drugą stronę rzeki przy użyciu zawieszonego nad nią mostku (Kaibab).

Fajnie jest poćwiczyć szpagat nad rzeką Kolorado ;-)

Czeka nas krótki kawałek biegu po prawie płaskim dnie kanionu. Mijamy punkt nabierania wody pitnej, oraz kemping Bright Angel i sklepik.

Jesteśmy na dnie kanionu, tutaj znajdują się tabliczki oznaczające szlaki do rancza Phantom i na Północną Grań
Szlak dość długo ciągnie się wzdłuż rzeki. W tle dwa mosty, które pokonaliśmy: czarny Kaibab i srebrny Bright Angel.

Dobiegamy do kolejnego mostu (Silver Bridge) i przeprawiamy się z powrotem na południową stronę kanionu. Przed nami trudniejsza część wycieczki. Czeka nas stromy podbieg (ok. 18 km), a każdy wie, że po długim zbiegu wcale tak łatwo się nie podbiega :-). Na początku idzie to nam całkiem nieźle, choć coraz ciężej.

Ścieżka nie jest zbytnio stroma, ale usłana wielkimi kamieniami
Jaki człowiek jest mały wobec potęgi gór...

Do tego zaczęło mocno padać, wiać, zrobiło się błotko i humory nam trochę opadły, zwłaszcza mi... Można było skorzystać ze schronu w Indian Garden, ale i tak byliśmy przemoczeni do suchej nitki, więc zdecydowaliśmy się konsekwentnie kontynuować wycieczkę biegową

Pogoda w Wielkim Kanionie jest bardzo zmienna i trzeba być przygotowanym na każdą ewentualność. W ciągu kilku minut zrobiło się strasznie zimno
Mimo pogorszenia się pogody, mogliśmy jeszcze przez chwilę cieszyć się piękną panoramą

Trasa w Wielkim Kanionie zmierzona przy pomocy aplikacji RunCalc

Po męczącej wycieczce można odpocząć przy piwie Grand Canyon ;-)

Wszystkie szlaki w kanionie są dobrze oznakowane. Ścieżki są wygodne do biegania. W przypadku deszczu będziemy musieli się jednak trochę pomęczyć z błotem, zwłaszcza jeśli przytrafi się to nam na zbiegu, wtedy może się to okazać uciążliwe. Jeśli prognozy przewidują deszcz, buty z agresywniejszym bieżnikiem mogą być przydatne. My biegaliśmy w zwykłych butach do biegów ulicznych.

Największą trudnością tej trasy na pewno nie jest dystans, choć i on nie jest mały, ale przewyższenie, oraz pogoda. Przyjmuje się, że najlepszymi miesiącami odwiedzin kanionu są październik-listopad lub marzec-kwiecień. W lecie temperatura na dnie kanionu może wynosić ponad 40 stopni. Ponadto w letnich miesiącach ruch turystyczny jest bardzo wzmożony. Szlaki są raczej odkryte, więc ciężko jest znaleźć schronienie przed słońcem, czy deszczem. Raczej trzeba liczyć na siebie. Jeśli chodzi o wodę pitną, to butelki można napełnić na dnie kanionu i oczywiście na jego krawędziach. Poza tym, jest dostępna tylko w kilku miejscach przy szlakach, więc w zależności od pogody należy mieć spory zapas, bo wycieczka na pewno nie potrwa krócej niż 5-6 godz. Na ranczu Phantom znajduje się sklepik, ale nie oferuje on zbyt szerokiego asortymentu, więc najlepiej wziąć ze sobą żele lub jedzenie w jakieś innej postaci.

W tym miejscu warto wspomnieć tragiczną historię pewnej wysportowanej pary młodych ludzi (dziewczyna biegała maraton w okolicach 3 godz.). Margaret Bradley wybrała się na wycieczkę do Wielkiego Kanionu wraz ze swoim chłopakiem. Tego dnia panował potworny upał w dole kanionu - ok. 41 stopni. Niestety młodzi ludzie nie mieli wystarczającej ilości wody, zgubili szlak, co spowodowało znaczne wydłużenie planowanej wycieczki z 24 do 27 km, a na koniec rozłączyli się. Margaret, która wyruszyła po pomoc, opadła z sił i z powodu dehydratacji zmarła. Przy wejściu na szlaki, widnieją ku przestrodze tabliczki z opisem tej dramatycznej historii.

Historia ku przestrodze...

Najlepiej na wycieczkę do kanionu wyruszyć o wschodzie słońca. Wtedy jest mniejsze natężenie turystów (nie trzeba tylu osób wymijać) i zazwyczaj panuje lepsza pogoda.

W Wielkim Kanionie nie odbywają się już zorganizowane biegi ze względu na ograniczenia wynikające z Parku Narodowego. Jednakże jeszcze jesienią 2011 roku organizowany był maraton na południowej krawędzi. Nie zbiegało się jednak na dno kanionu. Trasa biegu wyznaczona była po płaskich drogach po krawędzi kanionu. W rejonie tym niezwykle popularne są wycieczki o nazwie "Rim to Rim" czyli zbiegnięcie z krawędzi północnej i wbiegnięcie na południową (szlakiem South Kaibab Trail to ok. 33 km) , choć ze względów logistycznych jest to znacznie bardziej skomplikowane. Są też tacy śmiałkowie (zaprawieni biegacze ultra), którzy próbują zmierzyć się z trasą typu "Rim to Rim to Rim", co jest już nie lada wyczynem! Oczywiście nie brakuje biegaczy, którzy sami starają się ustanowić rekord. Rekord trasy "Rim to Rim to Rim ustanowiony został w 2007 r. przez Dava Mackey, który odcinek South Kaibab do North Kaibab i z powrotem przebiegł w 6:59:56. A Allyn Cureton jest właścicielem rekordu na trasie "Rim to Rim" trasą North Kaibab i South Kaibab, który wynosi 3:06:47.

Nam niestety nie starczyło czasu na zwiedzenie szlaków w północnej części Wielkiego Kanionu. Udało nam się za to dojechać na North Rim, wyjść na cypel na krawędzi i zrobić trochę zdjęć. Północna część Wielkiego Kanionu jest trudniej dostępna, niż południowa. Trzeba do niej specjalnie jechać drogą 67, podróż się dłuży, a otaczają nas niezbyt ciekawe krajobrazy - hektary lasów spalonych w czasie wielkich pożarów. Warto jednak się trochę przemęczyć, żeby zobaczyć kanion od północy. Na zdjęciu widać południową krawędź, z której rozpoczęliśmy naszą wycieczkę. North Kaibab Trail prowadzi wąwozem, po lewej stronie zdjęcia.

Widok z północnej krawędzi Wielkiego Kanionu

Powrót


(c) 2010 - 2017 Byledobiec Anin