O mnie Lista
maratonów
Siedem
kontynentów
Marathon
Majors
Stolice
europejskie
Galerie
i relacje
Robert Celiński - relacje z maratonów
17.08.2011
Pic dels Pedrons (2.715 m n.p.m.)

Patrząc na Pic dels Pedrons z dołu, z miasteczka Pas de la Casa, szczyt ten wydaje się łatwym do zdobycia (i zresztą takim jest wychodząc na niego klasycznym czerwonym szlakiem), pokrytym rozłożystymi zielonymi łąkami, na którym pasą się zwierzęta hodowlane. Szczyt charakteryzuje się dość łagodnym stokiem, choć cały czas wznoszącym się konsekwentnie do góry.

My dotarliśmy na niego w dość nietypowy i przypadkowy sposób. Planowaliśmy dostać się pod szczyt Pic de Fontnegra, jednakże szlak był tak źle oznakowany, że go w pewnym momencie zgubiliśmy. Jeśli ktoś miałby ochotę na wyjście na ten szczyt poza szlakiem po dość nietypowym terenie, a zejście już klasycznym proponuję następujący wariant.

Opis szlaku: z centrum miejscowości Pas de la Casa udajemy się w kierunku południowo- wschodnim, przekraczamy potok górski o nazwie Riu Ariele i podążamy cały czas szutrową drogę, oddalając się tym samym od głównego potoku. Droga pnie się cały czas ostro pod górę. Po jej prawej stronie cały czas widzimy nasz cel, czyli szczyt Pic dels Pedrons. Przekraczamy tymczasowy potok i w połowie kolejnej ostrej stromizny wchodzimy w dość kamienny szlak, gdzie należy szukać kopczyków. Nie jest to proste, bo szlak nie jest uczęszczany, a kopczyki zlewają się z pozostałością po lawinie kamiennej i ciężko jest dojrzeć te naturalne oznakowania. Najlepiej kierować się intuicja i mapą. Do pokonania jest niestety dość długi odcinek usłany ogromnymi głazami. Trzeba uważać, aby noga nie wpadła do kamiennych szczelin. Po pokonaniu tego dość nieprzyjemnego odcinka, dochodzimy do jeziorka polodowcowego Pla de la Portella de Valletes położonego w środku cyrku lodowcowego. Stamtąd szlak powinien się kierować na prawo jednakże jego odnalezienie było bardzo ciężkie, a więc udaliśmy się na wprost, bardzo stromym i kamienistym, zwłaszcza w pierwszej części, zboczem. Po około 20 min znaleźliśmy się na przełęczy, z której mieliśmy tylko dwa warianty: wspinać się bardzo mocno nachylonym zboczem Pic dels Pedrons, albo schodzić do doliny w kierunku jeziorka Estany dels Pedrons. Inne drogi ze względu na trudności techniczne odpadały.

Początek trudnego podejścia
W czasie przejścia przez głazowisko trzeba być bardzo ostrożnym
Najtrudniejszy odcinek mamy za sobą
Ściany masywu Pic de Fontnegra
Na przełęczy przed podejściem pod Pic dels Pedrons
Dolinka z jeziorkiem Estony dels Pedrons

Z dzikiej przełęczy należy podchodzić stromym zboczem, tuż pod granią góry. Po około 20 min dojdziemy do wierzchołka. Następnie schodzimy już dobrze oznakowanym i ewidentnym szlakiem, który wiedzie praktycznie cały czas granią. Po około 15 min dochodzimy do skalnego odcinka, gdzie założone są metalowe ułatwienia (coś w rodzaju via ferrata). Aby do przejść, należałoby posiadać uprząż, dwa karabinki i dwie taśmy, ale również można go ominąć, ścieżką poprowadzoną u podnóża tej skały. Po jej pokonaniu schodzimy cały czas w dół poprzez łąki, aż do miejscowości Pas de la Casa.

Widok ze szczytu na Pas de la Casa
Na grani widać fragment ferraty
Zejście ze szczytu jest już łagodne

Powrót


(c) 2010 - 2017 Byledobiec Anin