O mnie Lista
maratonów
Siedem
kontynentów
Marathon
Majors
Stolice
europejskie
Galerie
i relacje
Robert Celiński - relacje z maratonów
15.11.2008
Mongioie 2.630 m n.p.m.
Droga wejścia: z Viozene
Panorama na masyw, w skład którego wchodzi Mangioie

Szczyt Mongioie (2.630 m n.p.m.) leży w Alpach Liguryjskich tj. masywie należącym do Alp Zachodnich, znajdujących się na terytorium Włoch (Liguria i Piemont) i ciągnącym się na długości ponad 50 km równolegle do Morza Liguryjskiego. Najwyższym szczytem Alp Liguryjskich jest Marguareis (2.651), Mangioie jest drugim co do wysokości szczytem w tym masywie. .

Dojazd: Z Turynu należy dostać się na autostradę A6 w kierunku Savony, następnie autostradę tą opuszczamy wyjściem w kierunku miejscowości Ceva, kierujemy się w kierunku doliny Val Tanaro mijając kolejno następujące miasteczka: Garessio, Ormea, Ponte di Nava, gdzie skręcamy w prawo do miejscowości Viozene. W miejscowości tej, na parkingu tuż przy kościele zostawiamy samochód, a następnie asfaltową drogą znajdującą się na wprost parkingu udajemy się w stronę już widocznego kompleksu gór.

Na parkingu spotkaliśmy Pireneskiego Psa Górskiego

.Należy śledzić szlak czerwony, po około 30 min po prawej stronie będziemy mogli dostrzec schronisko Mongioie (1550 m.n.p.m). Mając po prawej stronie schronisko skręcamy w lewo i praktycznie zaczynamy wspinaczkę cały czas idąc według namalowanych na kamieniach czerwonych znaków. Szczyt osiągamy po około 4 godzinach wspinaczki. Wracamy tą samą drogą. Na szczyt ten można wychodzić praktycznie przez cały rok, jednakże w zimie czy podczas mgły szlak jest bardzo trudny do znalezienia (praktycznie nie ma kopczyków i raczej należy się posługiwać intuicją lub znać dobrze drogę). Trasa ta w warunkach alpinizmu zimowego zmienia stopień trudności z EE na F. W okresie zimowym należy ze sobą zabrać czekan lub kijki oraz raki/rakiety śnieżne.

Podążamy za Roberto, który doskonale zna trasę. Ja na pierwszym planie, na drugim Roberto

...I w końcu się zakochałam :-)...Alpy Liguryjskie... i pomimo tego, że nie są one wysokie (najwyższy szczyt 2,651), to mają w sobie coś co mnie urzekło...ze szczytów widać morze! Spektakularny widok, który nawet trudno opisać. Trzeba to zobaczyć! Poszukując czegoś ciekawego na nadchodzący weekend, natknęłam się na szczyt Mongioie leżący w Alpach Liguryjskich. Po krótkiej konsultacji z Adasiem, decyzja zapadła, o 7 rano w sobotę wyjeżdżamy z Turynu z zamiarem zdobycia tego właśnie szczytu. Dzień zapowiadał się bardzo dobrze, świeciło słońce, a niebo było niezwykle czyste. Jednakże, jak się okazało dopiero podczas wspinaczki, tak cudownie nie było...musieliśmy stawić czoła porywającemu wiatrowi ( 70 km/godz.) i temperaturze około -5 stopni.

w oddali widoczny szczyt Mongioie z krzyżem
Ostatni kilometr to walka z bezwględnym wiatrem

Nie było łatwo, wiatr powalił mnie kilka razy podczas podchodzenia pod szczyt. Nie wspominając już o trawersie grani szczytowej! Adaś, dziękuję, że mnie raz przytrzymałeś, bo chyba wiatr zmiótłby mnie tak po prostu. Ale pomimo wszystko, po czterech godzinach wspinaczki w składzie Adaś, Roberto i ja udało nam się zdobyć szczyt!!!

W końcu na szczycie. Adaś i ja
Panorama ze szczytu

Po powrocie do samochodu nie potrafiłam się oprzeć pokusie przebiegnięcia dystansu 10 km z miejscowości Viozene do Ponte di Nava tak przepiękną doliną Tanaro...więc ubrałam buty biegowe, wskoczyłam w biegowe getry :-) i pomykałam z wiatrem. Adaś, dziękuję, że na mnie poczekałeś na dole, jesteś prawdziwym przyjacielem!!! :-).Dystans pokonałam w 39:44 (80% trasy było lekko z górki, więc biegło się łatwiej i szybciej :-) Adaś, co do uszczelki w Twoim samochodzie, to musisz ja naprawić, a ja przyrzekam, że nic przy niej nie kombinowałam :-)))))))

Bieg na dystansie 10 km w dolinie Tanaro :-)

Powrót


(c) 2010 - 2017 Byledobiec Anin