O mnie Lista
maratonów
Siedem
kontynentów
Marathon
Majors
Stolice
europejskie
Galerie
i relacje
Robert Celiński - relacje z maratonów
08.09.2007
Monte Viso 3841 m n.p.m.
Droga wejścia: Via Normale

Monte Viso, zwany często przez Włochów Monviso jest najwyższym szczytem Alp Kotyjskich. Został zdobyty w XIX przez angielskich alpinistów trudną ścianą północną. Właśnie zdobycie Monviso dokonane pierwszy raz przez Anglików stało się powodem rywalizacji alpinistów angielskich i włoskich w zdobyciu jednej z najbardziej znanych gór na świecie - Matterhornu (po włosku Monte Cervino). Dzisiaj droga normalna na Monviso wiedzie łatwiejszą ścianą południowa, a ściana północna ze względu na topniejąca zmarzlinę i spadające kamienie jest o wiele trudniejsza, niż w czasie kiedy ją zastali pierwsi zdobywcy.

Dostojne Monte Viso króluje w Alpach Kotyjskich

Jadąc turyńską obwodnicą kierujemy się na Pinerolo, a następnie kierujemy się oznakowaniami na Val Pellice, potem na Bibiana, Bagnolo, Barge, Paesana, Crissolo. Samochód zostawiamy na darmowym parkingu w górskiej wiosce Da Pian del Re. Za potokiem Del Po (potok ten jest źródłem rzeki Pad - najdłuższej we Włoszech) rozpoczyna się szlak do schroniska Quintino Sella. Jest on dobrze oznaczony, a czas przejscia wynosi około 2:30.

Na wysokości 2.640 m znajduje się schronisko Quintino Sella, które stanowi doskonałą bazę wypadową na Monte Viso, zarówno via normale, jaki i trudniejszą trasą Cresta Est (stopień trudności IV). Schronisko to posiada 83 łóżka (miejsce jest najlepiej zarezerwować z wyprzedzeniem tel. +39 0175 94158, e-mail: info@rifugiosella.it). Schronisko jest otwarte od czerwca do końca września.

Wędrówkę zaczynamy ok. 5 rano po śniadaniu w schronisku (śniadanie jest serwowane między 4:00-4:30, najczęściej są to sucharki z dżemem). Najpierw schodzimy w dół do dolinki (trzeba uważać, aby nie przeoczyć strzałki na Monte Viso w prawo), a następnie rozpoczynamy strome podejście ścieżką w stronę przełęczy Passo Della Sagnette.

Podchodząc pokonujemy kilka eksponowanych łańcuchów (po ciemku i tak nic nie widać) i wspinamy się na przełęcz skąd widać dokładnie ścianę południową (zwykle o tej porze już świta).

Pierwsze ostre podejście za nami

Z przełęczy lekko schodzimy i kierujemy się w kierunku szczytu i śledząc kopczyki podchodzimy na morenę polodowcową, a następnie lekko schodzimy i kierujemy się na wschodnie zbocze góry. Zaczynamy podejście zboczem i dochodzimy do widocznego już z oddali schronu Bivacco Andreotti (można z niego korzystać tylko w krytycznych sytuacjach). Obok znajduje się lądowisko dla helikoptera.

Początek wspinaczki zaczyna się tuż obok schronu Bivacco Andreotti

Za bivacco podchodzimy kilkadziesiąt metrów zboczem i następnie wchodzimy w ścianę południową. Zaczynamy wspinaczkę I-II stopień z różnymi formacjami (ścianki, kominki, zacięcia - stale haki) połączonymi kamienistymi ścieżkami. Jest to teren narażony na obad kamieni, czego sama doświadczyłam, więc założenie kasku jest wręcz konieczne.

Zaczynają się pierwsze trudności wspinaczkowe nie przekraczające jednak II stopnia

Po drodze możemy podziwiać wiele przepięknych panoram.

Widok na dolinę spod kopuły szczytowej

Po ok. 1h/1:30 od wejścia w ścianę dochodzimy do szczytu, skąd rozciąga się niezwykła panorama.

Szczyt
Widok ze szczytu

Schodzimy tą samą drogą.

Mimo, że wspinając się na szczyt Mont Viso nie napotkamy dużych trudności wspinaczkowych, trzeba być dobrze przygotowanym kondycyjnie (wycieczka może potrwać nawet 10 godz i należy zaopatrzyć się w wodę i jedzenie), oraz zabrać ze sobą podstawowy sprzęt służący do asekuracji w razie nagłej zmiany pogody. Miałam przyjemność wchodzić na Monte Viso dwa razy w całkowicie odmiennych warunkach i zdałam sobie sprawię, jak prosta technicznie trasa może przerodzić się pod wpływem pogody (gołoledź i mgłą) w ekstremalnie trudną wspinaczkę, gdzie konieczna była asekuracja i zakładanie co kilka metrów przelotów. Przyznam, że mimo tego, że był to początek września, przydałyby się raki na buty, bo kilka razy ujechałam w dół, na szczęście asekurowana przez linę, skończyło się na licznych siniakach i obtarciach. To tak ku przestrodze, wobec gór trzeba być zawsze pokornym.


Powrót


(c) 2010 - 2017 Byledobiec Anin